





Jezioro zasilane jest przez kilkadziesiat rzek, od oceanu odgrodzone jest tama, ktora jest zamykana podczas przyplywu i otwierana podczas odplywu. W jeziorze zyja slodkowodne krewetki i rozne rodzaje ryb, w tym slodkowodne tunczyki, ktorych mielismy przyjemnosc posmakowac po zakupieniu u lokalnego rybaka i przyrzadzeniu w okretowym kambuzie naszej dzonki. M. po zaprzyjaznieniu sie z kapitanem doswiadczyl nawet zaszczytu bycia sternikiem.
Tak oto plywamy i relaksujemy sie dzien caly mijajac inne lodzie i wplywajac w rozne ciekawe wodne zakamarki. Od czasu do czasu woz nurza sie w zielonosc i jak lodka brodzi (nie czuje, ze gadam jak Mickiewicz Adam)



Przed zmierzchem cumujemy gdzies na odludziu i popijajac piwo ucinamy sobie nocne pogawedki. Jakie szczescie, ze bez komarow!Nasze wielkanocne menu obfituje w tutejsza kuchnie - smazone banany, chapatti, jakies curry i inne ciapki. Jednak na wielkanocne sniadanie dostalismy na specjalne zyczenie jajka na twardo. Chcielismy pomalowac jakos pisanki, jednak zaserwowano nam juz obrane jajka.




Wesolych Swiat!

Się pływa, się skacze...:) Szał na kortach!
ReplyDelete